Piosenki na imieniny — co puścić solenizantowi przy stole
4 min czytania

Na imieninach muzyka pojawia się w dwóch momentach: gdy wszyscy wstają do „Sto lat” i gdy po życzeniach trzeba czymś wypełnić resztę wieczoru. Pierwszy moment ogarnia się sam. Drugi już nie — i właśnie wtedy większość z nas zaczyna szukać w telefonie „piosenki na imieniny”.
Zebraliśmy tu to, co na imieninach naprawdę działa: pieśni do wspólnego odśpiewania, utwory z imionami solenizantek oraz sposób na sytuację, w której żadna znana piosenka nie pasuje — bo solenizant ma imię, o którym nikt nigdy nie zaśpiewał.
Klasyka, od której się zaczyna
Trzy pieśni śpiewa się w polskich domach od pokoleń i to one otwierają każde imieniny. Nie trzeba ich puszczać z głośnika — całą siłą tych utworów jest to, że śpiewają je wszyscy przy stole, jak kto umie.
„Sto lat”
Obowiązkowy punkt każdych imienin. Warto tylko ustalić przed wejściem z tortem albo kwiatami, kto zaczyna — pierwsze takty w trzech różnych tonacjach naraz to najczęstsza wpadka tego dnia.
„Plurimos annos”
Uroczysta pieśń życzeniowa, śpiewana często zaraz po „Sto lat”, zwłaszcza w starszym pokoleniu. Jeśli solenizant pamięta czasy, gdy imieniny były ważniejsze od urodzin — ten utwór zrobi na nim większe wrażenie niż niejeden prezent.
„Życzymy, życzymy”
Biesiadna pieśń życzeń, którą da się ciągnąć tak długo, jak długo starcza pomysłów na kolejne zwrotki. Sprawdza się przy dużym stole, gdy towarzystwo już się rozkręciło.
Piosenki z imieniem solenizantki
Największy efekt przy stole robi utwór, w którym pada imię solenizantki. Gości nie trzeba do niczego namawiać — wystarczy, że w refrenie brzmi „jej” imię, a wszyscy patrzą po sobie i zaczynają śpiewać w jej stronę. Kilka sprawdzonych utworów z polskiej muzyki:
Małgorzata — „Małgośka”, Maryla Rodowicz
Chyba najczęściej wykorzystywana „imieninowa” piosenka w Polsce. Refren zna każde pokolenie przy stole, więc rusza od pierwszych taktów.
Barbara — „Baśka”, Wilki
Energiczny numer, który działa też na imieninach młodszych solenizantek. Dobrze wchodzi w drugiej części wieczoru.
Beata — „Beata z Albatrosa”, Janusz Laskowski
Klasyka z tamtych lat — na imieninach Beaty po pięćdziesiątce trafia w punkt, bo solenizantka zwykle zna ją z młodości.
Anna — „Anna Maria”, Czerwone Gitary
Spokojniejsza, nastrojowa — bardziej do posłuchania niż do wspólnego śpiewania, ale imię wybrzmiewa pięknie.
Agnieszka — „Agnieszka już dawno tutaj nie mieszka”, Łzy
Numer, który zna każdy, kto słuchał radia na przełomie wieków. Na imieninach Agnieszki refren śpiewa cały stół.
A co z resztą imion?
I tu zaczyna się problem, na który prędzej czy później trafia każdy szukający: znanych piosenek z imionami jest w polskiej muzyce ledwie garść, prawie wszystkie są o kobietach, a Ewa, Krystyna, Marek czy Andrzej zostają z niczym. Można oczywiście puścić coś, co solenizant po prostu lubi — przeboje z lat jego młodości albo ulubionego wykonawcę — i to jest dobry plan na tło wieczoru.
Tylko że piosenka z tłem ma jedną wadę: nie jest o solenizancie. Miła, znana, wszyscy nucą — ale równie dobrze mogłaby lecieć na każdych innych imieninach, u każdej innej osoby.
Piosenka, w której pada jego imię i jego historia
Jest jeszcze trzecia droga, z której korzysta coraz więcej rodzin: piosenka napisana specjalnie o solenizancie. W tekście pada jego imię — dokładnie to, które nosi, nie „podobne” — a do tego historia, którą znacie tylko Wy: skąd pochodzi, co go śmieszy, co przeszedł, z czego jest znany w rodzinie.
Taką piosenkę puszcza się po życzeniach, przy stole. Zwykle wygląda to tak samo: najpierw konsternacja, bo ktoś słyszy swoje imię w piosence, potem cisza, a na końcu pytanie „skąd Wy to macie?”. Nagranie zostaje solenizantowi na zawsze — można je puszczać co roku.
Przygotowanie jest prostsze, niż brzmi: opisuje się solenizanta w formularzu — imię, kilka wspomnień, szczegóły, które mają się znaleźć w tekście — a my piszemy słowa i nagrywamy gotowy utwór. Piosenka wraca w 24 godziny, więc zdąży nawet ten, kto o imieninach przypomniał sobie dzień wcześniej.
Jak rozegrać muzykę na imieninach — plan na wieczór
1. „Sto lat” na wejście
Przy torcie, kwiatach albo toaście. Jedna osoba zaczyna, reszta dołącza — ustalcie to wcześniej.
2. Moment dla solenizanta
Tu jest miejsce na utwór z jego imieniem — znany przebój albo piosenka napisana o nim. To punkt wieczoru, więc ściszcie rozmowy i dajcie mu posłuchać do końca.
3. Muzyka z jego młodości jako tło
Playlista z przebojami z czasów, gdy solenizant miał dwadzieścia lat, ustawiona cicho pod rozmowy. Nie DJ-ka, nie hity z radia — jego muzyka.
4. Biesiadne na finał
Gdy towarzystwo się rozkręci, „Życzymy, życzymy” i inne pieśni stołowe same się znajdą. Tego etapu nie trzeba planować.
5. Sprawdźcie głośnik przed gośćmi
Połowa muzycznych niespodzianek pada, bo w kluczowym momencie ktoś szuka kabla albo hasła do Wi-Fi. Przetestujcie sprzęt godzinę wcześniej.